Białowieża sport co nowego Domy szeregowe bwin poker minecraft nowe mody 1.1Wiadomości - Zwarcie pomiędzy Tuskiem a oficerami BOR
2008-01-19
Zwarcie pomiędzy Tuskiem a oficerami BOR
Donald Tusk
TVN24
"Polska": "Intencją premiera jest reglamentacja ochrony BOR, którą poprzedzający
rząd rozbudował w bizantyjskim stylu" - mówi dziennikowi Sławomir Nowak,
szef gabinetu Donalda Tuska.
Premier, który wręcz ostentacyjnie prezentuje odległość do ochraniających go
funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, chciałby mieć większą swobodę. Teraz
jest to jednak niemożliwe, bo zgodnie z ustawą o BOR funkcjonariusze biura
są zobowiązani do zapewnienia mu ochrony przez całą dobę i pies z kulawą nogą nie może ich
z tego obowiązku zwolnić, nawet prezes rady ministrów.
Według informacji gazety, w ostatnim czasie doszło nawet na tym tle do spięcia pomiędzy
oficerami BOR a premierem, który chciał zaganiać wolny era bez ich asysty.
Ze względu na tarcie borowców okazało się to niemożliwe. Tusk proch się wówczas
odgrażać, że o ile nadal będą mu się narzucać, to w ogóle zrezygnuje z
ochrony. Taką opcja dałaby mu zmiana przepisów w ustawie o BOR, którą na
prośbę premiera ma się zarezerwować Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i
Administracji. Gdy wejdą w życie, każda podmiot objęta ustawową ochroną BOR
zyskałyby opcja czasowego zrezygnowania z niej. W kto sposób i na jak
długo, nie wiadomo, bo prace jeszcze się nie rozpoczęły. Prawdopodobnie
podmiot objęta ochroną musiałaby za każdym razem tworzyć dzieło wniosek do szefa MSWiA
o usunięcie obstawy w zaproponowanym czasie.
Do pomysłu sceptycznie odnoszą się funkcjonariusze BOR. - Ludzie z rządu nie
zdają sobie sprawy z konsekwencji wprowadzenia takiego zapisu. Za cenę
zyskania uznania w oczach wyborców narażają się na niebezpieczeństwo - mówi
"Polsce" anonimowo jeden z wysokich rangą funkcjonariuszy biura.
Obawy borowców są uzasadnione. Pięć lat temu podczas zakupów zasztyletowana
została szwedzka minister spraw zagranicznych Anna Lindh. - Jeśliby
towarzyszył jej choćby jeden ochroniarz, żyłaby do obecnie - argumentuje oficer
BOR.
Podobne zdarzenie, choć nie tak tragiczne w skutkach, zdarzyło się też w
Polsce. Nieco lat temu, za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, do
gabinetu szefa jego kancelarii Ryszarda Kalisza wtargnęła niezrównoważona
psychicznie kobieta, która chciała spotykać się z Kaliszem. Gdy sekretarka
odmówiła, rzuciła się na nią z nożem. Tragedii zapobiegł oficer BOR, który
obezwładnił napastniczkę, odnosząc przy tym rany.
Tym samym poprzedni ośrodek kierujący BOR gen. Grzegorz Mozgawa uważa, że zmiany powinny być
dobrze przemyślane. Mogą wprowadzić niepotrzebny konfuzja. Bo co się stanie,
jeżeli wniosku prezes rady ministrówa nie zaakceptuje szef MSWiA, a prezes rady ministrów się uprze?
Problem nie tkwi w przepisach, ale w ich odpowiednim stosowaniu. Potrzebna
jest zmiana mentalności polityków, którzy powinni wreszcie zacząć traktować
BOR jako służbę państwową, a nie prywatną.
Nienawiść premiera Tuska do ochrony nie jest niczym nowym. Niektórzy jego
poprzednicy też próbowali z niej rezygnować. Premierowi Mazowieckiemu prawie
się udało. Sądził, że na wakacje wyjechał zaledwie w towarzystwie przyjaciół.
Mylił się - w tym samym ośrodku zameldowali się oficerowie BOR, którzy za
premierem wypływali w kajaku nawet na wnętrze jeziora.
Umożliwienie rezygnacji z ochrony to niejedyne - choć w największym stopniu
kontrowersyjne - plany rządu wobec BOR. Szef MSWiA Grzegorz Schetyna
polecił już szefowi BOR Marianowi Janickiemu, by jego podkomendni nie byli
wykorzystywani do robienia zakupów czy wyprowadzania psów. Schetyna rozważa
też zmniejszenie liczby osób, którym przysługiwałaby ochrona - dowiedział
się gazeta "Polska".
« powrot
Copyright 1996-2008 Klika Onet.pl SA