Białowieża biżuteria loans rems katalog stron

Wiadomości - Klęska negocjacji w "Budryku"

2008-01-19  
Klapa negocjacji w "Budryku"
Fiaskiem zakończyły się w nocy z piątku na sobotę 11-godzinne pertraktacje
płacowe, które miały sprowadzić zakończenie trwającego od 34 dni strajku w
kopalni "Budryk".
Prowadzony - także pod ziemią - protest, w tym głodowy, ma być kontynuowany
i niewykluczone, że się rozszerzy.
Strony nie porozumiały się co do wzrostu płac w kopalni, włączonej ostatnio
do Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW). Protestujący chcą zasługiwać co
najmniej tyle, ile w najgorzej opłacanej kopalni JSW - "Krupiński". Spółka
wyliczyła, że spełnienie tych żądań oznaczałoby nie zaplanowany wzrost
wynagrodzeń o 8,4 tys. zł na jednego pracownika rocznie, czyli średnio ok.
700 zł na osobę miesięcznie. Przeciwnie zaś przyjęcie przez protestujących
propozycji JSW - jak tłumaczył jej prezes, Jarosław Zagórowski - oznaczałyby
wzrost średniej miesięcznej płacy w 2007 r. o ok. 760 zł (w tym 250 zł to
świadczenia na dojazdy do pracy, włączone do funduszu płac), oraz dodatkowy
wzrost w 2008 roku średnio o ok. 490 zł miesięcznie. Górnicy z "Budryka"
zarabialiby wtedy więcej niż np. w Kompanii Węglowej.
Protestujący kwestionują te wyliczenia. Ich zdaniem, jedyną propozycją
zarządu JSW było de facto wypłacenie jednorazowo kwot 660, 620 i 240 zł, w
zależności od grup pracowników, a proponowana podwyżka stawek dziennych o 5
zł została już wcześniej wynegocjowana. Taką propozycję nazwali
"lekceważącą i nonszalancką". Jak mówili, sprzeciw w "Budryku" to nie "strajk
o jakieś jednorazówki, ale o przyszłość na lata".
W przedstawionym przez JSW ostatecznym projekcie porozumienia przemówienie była
m.in. - jak wcześniej już ustalono - o wzroście dziennych stawek o 5 zł od
października, ale z jednorazowym wyrównaniem za sierpień i wrzesień,
wyliczanym dla różnych grup zawodowych za pomocą określonych wskaźników.
Dysproporcje płacowe w JSW miałyby być wyrównane do 2011 roku.
Zarząd JSW deklarował także, że wobec tych protestujących, którzy nie brali
udziału w organizowaniu strajku i protestu głodowego, nie będą wyciągane
sankcje dyscyplinarne, wynikające z kodeksu pracy. Według Zagórowskiego,
więcej nie można było zrobić.
- Uważam, że zarząd JSW wykorzystał wszelkie sposoby dojścia do konsensusu
po to, by ludzie pracujący w kopalni »Budryk« mogli spokojnie wykonywać pracę i
zasługiwać pieniądze na wikt swoich rodzin - ocenił prezes, uznając
jednak tzw. siłowy wariant przerwania strajku za niewykonalny i niebędący w
gestii zarządu JSW. Nie powiedział, czy i kiedy rozmowy zostaną wznowione.
Również przewodniczący negocjacjom wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk uznał,
że Wojewódzka Komitet Dialogu Społecznego, która była forum rozmów, "na tym
etapie" wyczerpała swoje możliwości dialogu i pomocy w rozwiązaniu
konfliktu. Odrzucone przez związkowców propozycje JSW wojewoda ocenia jako
"uczciwe, zbliżone do oczekiwań górników i wyczerpujące możliwości zarządu
JSW". - Myślę, że twarde górnicze dłonie czasem powinny zmięknąć - mówił
wojewoda, nawołując strajkujących do ustępstw.
Jeden z liderów protestu, Wiesław Wojtowicz, zapowiedział, że ostatecznie o
losach protestu zdecyduje - jak zawsze od początku jego trwania -
strajkująca załoga, zapoznana z efektami rozmów. Niepodobny lider, Krzysztof
Łabądź z "Sierpnia 80", wyraził obawę, że wobec determinacji i wzburzenia
załogi "Budryka", wszyscy sprzeciwujący rozpoczną sprzeciw pod ziemią. Obecnie
wyrobiska okupuje w sumie przeszło 160 osób, z których 13 od pięciu dni
głoduje.
"Górnicy z +Budryka+ o własnych siłach kopalni nie opuszczą. O ile teraz
zaduszą nas, na drugi dzień zaduszą każdego z was" - napisali strajkujący w
oświadczeniu, zapowiadając kontynuowanie protestu, także pod ziemią, oraz
głodówki. Zaapelowali do "ludzi pracy w całym kraju o ratunek i wsparcie";
komitet strajkowy pomaga rodzinom strajkujących, wypłacając im po 400 zł za
strajk w grudniu; w sumie na koncie pomocowym związkowcy - jak mówią -
zebrali ok. 30 tys. zł. Apelują o dalsze datki.
Prezes Zagórowski przypomniał natomiast, że w proteście bierze współpraca
maksymalnie 600-700 osób z liczącej 2,4 tys. osób załogi "Budryka";
uniemożliwiają oni pracę pozostałym, a także ok. 900 pracownikom firm
kooperujących z "Budrykiem". Prezes JSW wskazał, że to protestujący ponoszą
jeszcze większą odpowiedzialność za los tych górniczych rodzin, a także za
kopalnię, gdzie narasta zagrożenie pożarowe, a wyrobiska zaciskają się.
Zarzucił komitetowi indyferencja wobec propozycji JSW, eskalowanie żądań i
funkcja na zasadzie "wszystko czy też nic".
Według związkowców, sytuacja na dole nie jest tak groźna, jak to jest
przedstawiane, a strajkujący przebywają w bezpiecznym miejscu. Podkreślają
narastającą determinację załogi, która w kopalni spędziła m.in. Boże
Narodzenie i Nowy Rok. Już wcześniej górnicy przez tydzień strajkowali pod
ziemią, ale wyjechali po prowadzonych na dole negocjacjach z Zagórowskim.
Strajkujący zarzucają prezesowi, że odtąd wycofał się z zawartych
wówczas ustaleń.
Protestujący podkreślają, że "Budryk" jest wydajną, wysokorentowną kopalnią,
którą stać na odpowiednie podwyżki dla źle wynagradzanych górników.
Przypominają też, że zredukowali swoje żądania z wyrównania płac do średniej
w JSW, na rzecz minimalnego poziomu w kopalniach JSW, czyli do kopalni
"Krupiński". Za - jak napisali - "tragedię strajkujących" obwiniają
rządzących, upatrując w braku realizacji swoich postulatów przyczyny
polityczne.
Sprzeciw w "Budryku" prowadzą związki "Kadra", "Sierpień 80", Jedność
Pracowników "Budryka" i Związek Zawodowy Ratowników Górniczych. Pozostałe
organizacje akceptują propozycje zarządu i nie popierają strajku.
« powrot
Copyright 1996-2008 Klika Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Czarnecki: ktoś podsłuchuje PiS
Co myślimy o historii Polaków i Żydów
Biegli zbadają list 13-letniego samobójcy
Debiut Oh Laura w Polsce
Dramatyczna walka, niesamowity Gołota!