Białowieża śmieszne zdjęcia korektory do twarzy biuro detektywistyczne emisja dwutlenku węglaWiadomości - Karać z głową - Stoisko
2008-01-22
Sklepik
Oświata
Karać z głową
Psychiatrzy nie mają wątpliwości: miłość i troska to za mało, aby dobrze
wykształcić dziecko
Niestary człowiek musi przyuczyć się, że za złamanie zasad grożą sankcje.
– Niektórzy dorośli mylą system kar ze znęcaniem się i przeto nie śmią karać
swoich pociech – twierdzi konował Patrice Huerre wskazujący oddziałem
psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej w szpitalu Antony w departamencie
Hauts-de-Seine. – Sankcja oznacza, że zostały przekroczone pewne granice. Wielu
z nas przypomina rodzicom, że w wypadku, gdy dzieci naruszyły ich autorytet,
mają system prawny i obowiązek wyznaczyć im karę – dodaje lekarz.
Pojęcie ten może zdawać się oczywistością, ale budzi obrzydzenie w całym
pokoleniu matek i ojców skrzywdzonych autorytaryzmem swoich rodziców. W ich
przekonaniu otoczone czułością dziecko zawsze będzie dobre. Mus
ukarania potomka oznacza dla nich, że popełnili jakieś wychowawcze błędy, a
stąd już coś koło tego do poczucia porażki i winy. – Uważaliśmy, że dając dziecku
dużo miłości i wszystko mu tłumacząc, możemy ujarzmić niektóre jego popędy
– tłumaczy Didier Pleux, psycholog kliniczny. – Ale zamiast wyrobić w nim
empatię, rozwinęliśmy jego egotyzm.
Mamy więc jeszcze więcej małych tyranów protestujących przy najmniejszej
niedogodności i łamiących bez żenady reguły na oczach swych bezradnych
rodziców. Zatem jak i w jakich okolicznościach karać dzieci? By wnętrze ten
proch walor wychowawczy, musi stosować się nieco wstępnych warunków. Zasada numer
jeden: – Reguły gry muszą być w rodzinie ustalone z góry – uważa doktór
Huerre. – W tej sytuacji dziecko, będąc nieposłuszne, wie, na co się naraża.
Druga zasada: rodzice nie powinni zagrażać nierealnymi sankcjami typu "nie
dostaniesz żadnej zabawki pod choinkę" czy "przez pół roku nie będziesz
mógł oglądać telewizji". Jak wyjaśnia Didier Pleux, "muszą używać sankcje
adekwatne do przewinienia, takie, które dzieciom zdadzą się raczej
konsekwencją ich czynów niż karą". Innymi słowy – sankcja nie może być
odczuwana jako niesprawiedliwa. Nie wolno też być surowszym wobec jednego
dziecka, a łagodniejszym dla drugiego, choć oczywiście kary zmieniają się
zależnie od wieku potomka.
Trzecia zasada, zapewne najtrudniejsza w zastosowaniu: nie można karać w
przypływie silnych emocji. – Kiedy czujesz, że ogarnia cię gniew, zamknij
się sam w pokoju na pięć minut, oddychaj głęboko, spróbuj się uspokoić –
radzi psychiatra dziecinny Stéphane Clerget. – Gdy jesteś wściekły, dziecko
przestaje cię rozróżniać i zaczyna się bać.
Zasada czwarta, w najwyższym stopniu kontrowersyjna: nie stosuj kar cielesnych, nawet
klapsów. – Władza fizyczna przenigdy nie ma walorów wychowawczych, pozwala
tylko dać upust twoim emocjom – podkreśla doktór Pleux. – To znak, że
rodzice sobie nie radzą.
Klaps stanowi punkt sporny. Z jednej strony stowarzyszenie "Ni claques ni
fessées" (fr. Bez policzka, bez klapsa) walczy o zakazanie kar fizycznych we
Francji, jak stało się to już w dwunastu krajach należących do Rady Europy.
Z drugiej strony Union des familles en Europe (fr. Unia Europejska europejskich rodzin)
łączy rodziców domagających się prawa do karania w ten sposób swoich dzieci.
– Z dziecka żyjącego w terrorze klapsa może wyrosnąć dorosły, który
akceptuje tyranię lub, przeciwnie, buntownik sprzeciwiający się wszelkim
ograniczeniom – uważa lekarz Clerget. – Istnieje też obawa, że dziecko
będzie kłamać, by się ochraniać. A uderzając podlotek ryzykujemy, że nastąpi
reakcja lustrzana: niestary człowiek odda raz.
Philippe’a Jeammet, byłego szefa oddziału psychiatrii dla młodzieży w
paryskim Instytucie Montsouris, cała ta polemika niezachwianie irytuje. – Trochę
śmieszne jest paraliżowanie rodziców przez zakaz wymierzania klapsów –
ocenia. – To może być w pewnych sytuacjach zdrowa reakcja – lada nie
wyolbrzymiać. Skupiamy się na jakimś detalu, a przecież najważniejsze jest to,
by rodzice odzyskali zaufanie do siebie, czuli, że mają system prawny wyznaczać
dzieciom jakieś granice.
Pomiędzy wychowaniem bezstresowym a biciem istnieje nienaruszony wachlarz kar, które
zdały egzamin, a przede wszystkim są dla dziecka zrozumiałe. Są wśród nich
renowacja szkody, pozbawienie przyjemności, mus przeproszenia. "Nie
chcesz skosztować szpinaku – nie dostaniesz deseru". "Wróciłeś za późno –
nie wyjdziesz w najbliższy weekend". "Pobrudziłaś całą podłogę – weź szmatę
i posprzątaj". W przypadku młodszych dzieci może wystarczyć groźne
spojrzenie lub wzniesienie głosu (lecz bez krzyku). Pomóc może też uwaga,
że zachowują się jak maluchy (jeżeli to prawdziwość).
– Najlepszą karą – uważa konował Clerget – jest przymus naprawienia
szkody lub niewielka produkcja na rzecz rodziny. To pozwala dziecku zmniejszyć
poczucie winy i pomaga uświadomić sobie konsekwencje własnej głupoty.
Dla starszych dzieci skuteczną karą bywa zawieszenie kieszonkowego,
odmówienie dostępu do komputera lub zakaz wyjścia. Nie powinno się jednak
specjalizować się aktywności sportowych czy kulturalnych służących rozwojowi
dziecka. W wypadku podlotek uparcie łamiącego zakazy może stwierdzić się
wkroczenie osoby trzeciej, w szczególności przez dziecko poważanej: wujka,
rodzica chrzestnego, babci. Być może argumenty kogoś z zewnątrz będą
łatwiejsze do przyjęcia.
Mus kary w razie nieprzestrzegania zakazów nie powinna zasnuć
faktu, że podstawą wychowania jest zaufanie dzieci do rodziców. Nader ważne
jest, by spór w rodzinie nie stał się sytuacją permanentną. Nie
zapominajmy czcić i zachęcać dziecka, które przestrzega reguł i robi
postępy. Jak najczęściej podkreślajmy, że jest wartościowe, że mu ufamy.
Dzieci żyjące w przekonaniu, że ich rodzice nie są z nich zadowoleni, nie
wyrobią w sobie poczucia własnej wartości.
« 1/1 »
« powrot
Copyright 1996-2008 Klika Onet.pl SA