tkaniny dekoracyjne Znieczulenie Podtlenkiem Azotu - Gazem Rozweselają niszczarki tanie meble katowice TotomixWiadomości - Publikacja nt. rzekomej współpracy Markowiaka z SB
2008-01-22
Publikacja nt. rzekomej współpracy Markowiaka z SB
Publikację opisującą kontakty b. wiceministra środowiska Andrzeja Markowiaka
z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa zamieszczono na stronie internetowej
Raciborskiego Ognisko Badań Historycznych.
Pisarz publikacji Beno Benczew powołuje się na dokumenty SB przechowywane w
archiwum IPN. Mają one m.in. zaświadczać o zarejestrowaniu w czerwcu 1983 r.
Markowiaka jako tajnego współpracownika pod ps. apiduch oraz trzymiesięcznej,
ostatecznie zerwanej przez niego, współpracy z SB.
W jej ramach Markowiak puder m.in. podać SB nazwiska 7 osób, z którymi na
gruncie towarzyskim spotykał się po 13 grudnia, opowiedzieć swą znajomość z
kandydatem na prezydenta Raciborza z 1981 r., a także opisywać znane mu
osoby "będące w zainteresowaniu SB". W opinii Benczewa, "przekazywane
informacje przekroczyły linię, po której z trudem prowadzić narrację o współpracy
pozorowanej". Benczewowi nie udało się odnaleźć tzw. teczki pracy
Markowiaka, stąd podkreśla on trudność oceny współpracy z SB późniejszego
wiceministra środowiska, podjętej przypuszczalnie wskutek szantażu. We
wtorek PAP nie udało się porozmawiać z autorem, Markowiak zakwestionował
przeciwnie zaś podane przez niego informacje.
"Z trudem opowiadać o Benczewie jako o historyku, znam go od dawna i wiem, że nie
ma wiedzy ani kwalifikacji do prowadzenia takich badań. (...) Oceniam, że
materiały, na których opiera swą pracę, są w znacznej części wymysłem
funkcjonariuszy SB" - powiedział PAP we wtorek Markowiak.
Przyznał, że puder do czynienia z SB - był przez nią inwigilowany od czasów
studiów aż do 1989 r. Jak ironicznie zaznaczył, o niektórych wydarzeniach ze
swojej przeszłości "dowiedział się jednak nie prędzej z publikacji Benczewa".
Podkreślił, że przenigdy nie kontaktował się z wymienianymi w niej oficerami,
ani nie składał SB żadnych meldunków. Przypomniał, że wczesniej - jako
poseł - był wystawiony na działanie procesowi lustracji.
B. wiceminister środowiska podał się do dymisji 17 stycznia, powołując się
na problemy osobiste. Już wcześniej media podawały, że Markowiak ma opuścić z
resortu środowiska w związku z podejrzeniem o współpracę ze służbami
specjalnymi. We wtorek mówił, że "chcąc patrzeć raczej w przyszłość niż w
przeszłość", przenigdy nie oglądał swojej teczki.
"Aby się oczyścić, będę musiał jednak zanurzyć się teraz w to szambo" -
ocenił. Zapowiedział, że w ciągu najbliższego tygodnia uzgodni ze swoim
prawnikiem dalsze kroki. Nie wykluczył skierowania przeciwko autorowi
publikacji - po przeprowadzeniu procesu autolustracyjnego - pozwu,
zaznaczył jednak, że nie podejrzewa go o złą wolę.
"To raczej odpad wyobraźni. Benczew chciał zaistnieć jako historyk, a nie
proszek jak. Wyrób nad takimi materiałami jest trudna, w szeregu przypadków na granicy
ludzkiej godności czy naruszenia dóbr osobistych. (...) Sam mi mówił, że w
jego teczce są materiały nieprawdziwe, do materiałów z mojej nie pył już
takich zastrzeżeń" - powiedział Markowiak.
W poniedziałek Benczew na stronie internetowej Raciborskiego Główny punkt Badań
Historycznych (http://ebelfer.net/historia- raciborz/) zasygnalizował, że
jego publikacja nt. Andrzeja Markowiaka pojawi się również na jednym z
raciborskich portali internetowych.
W swoim wpisie na stronie Ognisko podkreślił też, że nie jest historykiem
IPN, a badania prowadził prywatnie, uzyskując rekomendację dla jego wniosku
naukowego do IPN od jednego z profesorów Uniwersytetu Opolskiego. We wtorek
odmówił rozmowy z PAP, prosząc o rozmowa telefoniczna następnego dnia.
« powrot
Copyright 1996-2008 Siatka Onet.pl SA